My wirtual story
wtorek, 23 grudnia 2014
Rozdział 2
Alison ~.~
Obudziłam się z bólem głowy leżąc na Carli. To dobrze, że dzisiaj mamy wolne od szkoły, bo nie byłoby tak zabawnie. Zeszłam po cichu z kanapy i poszłam do łazienki, aby wziąć prysznic.
Carla ~.~
Obudziłam się spadając na dzień dobry z kanapy i uderzając głową o podłogę.
- Kurwa-jęknęłam łapiąc się za bolące miejsce. Podniosłam się ciężko z ziemi i poszłam do kuchni zrobić śniadanie. Gdy już podawałam do stołu sok pomarańczowy i talerz z kanapkami, usłyszałam tupot stóp.
- Hej!- krzyknęła Al i usiadła na krześle.
- Hej- odpowiedziałam i zrobiłam to samo.
- Co dziś robimy?- spytałam biorąc do ręki kanapkę.
- Nie wiem, może zakupy?- zaproponowała Alison.
- Ok, tylko muszę się ogarnąć- napiłam się soku i pobiegłam do łazienki.
- Jasne!- wykrzyknęła jeszcze Al.
Alison ~.~
Kiedy Car poszła do łazienki, wstałam od stołu i włożyłem wszystkie naczynia do zmywarki. Gdy skończyłam nie miałam już nic do roboty, więc poszłam zobaczyć mojego facebooka i twittera. W końcu Carla wyszła gotowa z łazienki i przejrzała się w lustrze.
- To co, idziemy?- podeszła do szafy po torebkę.
- Idziemy- przytaknęłam, wzięłam również swoją torebkę i wyszłyśmy na miasto.
Carla ~.~
Wróciłyśmy do domu obładowane torbami z zakupami. Kiedy poszłam do swojego pokoju, poczułam wibracje w prawej kieszeni moich spodni. Odłożyłam zakupy na łóżko i odebrałam telefon.
- Halo- odparłam do słuchawki.
- Cześć Carla- usłyszałam głos Nialla.
- Hej co tam?- spytałam, patrząc czy nie ma tu Alison.
- Słuchaj, czy przyszłybyście z Alison dzisiaj do nas- zapytał chłopak, a ja stałam w osłupienie nic nie mówiąc.
- Yyy..No nie wiem, a co?- zmieniłam temat.
- Chcieliśmy porostu lepiej się poznać- mówił dalej Niall, a ja przegrała ze zdenerwowania wargę.
- Jeszcze zobaczę, a o której?
- O 19- odpowiedział blondyn.
- Ok, to pa, dam Ci znać- pożegnałam się i rozłączyłam. O Jezu, jak ja mam powiedzieć Al, że mam kuzyna z najsławniejszego boysbandu One Direction?
Obudziłam się z bólem głowy leżąc na Carli. To dobrze, że dzisiaj mamy wolne od szkoły, bo nie byłoby tak zabawnie. Zeszłam po cichu z kanapy i poszłam do łazienki, aby wziąć prysznic.
Carla ~.~
Obudziłam się spadając na dzień dobry z kanapy i uderzając głową o podłogę.
- Kurwa-jęknęłam łapiąc się za bolące miejsce. Podniosłam się ciężko z ziemi i poszłam do kuchni zrobić śniadanie. Gdy już podawałam do stołu sok pomarańczowy i talerz z kanapkami, usłyszałam tupot stóp.
- Hej!- krzyknęła Al i usiadła na krześle.
- Hej- odpowiedziałam i zrobiłam to samo.
- Co dziś robimy?- spytałam biorąc do ręki kanapkę.
- Nie wiem, może zakupy?- zaproponowała Alison.
- Ok, tylko muszę się ogarnąć- napiłam się soku i pobiegłam do łazienki.
- Jasne!- wykrzyknęła jeszcze Al.
Alison ~.~
Kiedy Car poszła do łazienki, wstałam od stołu i włożyłem wszystkie naczynia do zmywarki. Gdy skończyłam nie miałam już nic do roboty, więc poszłam zobaczyć mojego facebooka i twittera. W końcu Carla wyszła gotowa z łazienki i przejrzała się w lustrze.
- To co, idziemy?- podeszła do szafy po torebkę.
- Idziemy- przytaknęłam, wzięłam również swoją torebkę i wyszłyśmy na miasto.
Carla ~.~
Wróciłyśmy do domu obładowane torbami z zakupami. Kiedy poszłam do swojego pokoju, poczułam wibracje w prawej kieszeni moich spodni. Odłożyłam zakupy na łóżko i odebrałam telefon.
- Halo- odparłam do słuchawki.
- Cześć Carla- usłyszałam głos Nialla.
- Hej co tam?- spytałam, patrząc czy nie ma tu Alison.
- Słuchaj, czy przyszłybyście z Alison dzisiaj do nas- zapytał chłopak, a ja stałam w osłupienie nic nie mówiąc.
- Yyy..No nie wiem, a co?- zmieniłam temat.
- Chcieliśmy porostu lepiej się poznać- mówił dalej Niall, a ja przegrała ze zdenerwowania wargę.
- Jeszcze zobaczę, a o której?
- O 19- odpowiedział blondyn.
- Ok, to pa, dam Ci znać- pożegnałam się i rozłączyłam. O Jezu, jak ja mam powiedzieć Al, że mam kuzyna z najsławniejszego boysbandu One Direction?
Rozdział 1
-Carla-zaczęłam tym swoim słodkim głosikiem, który wyrobiłam sobie już dawno.
- Co chcesz diablico?-spytała z westchnięciem. Zaśmiałam się i kontyunowałam dalej.
- Przyniesiesz mi chipsy z szafki- poprosiłam robiąc przy tym oczy jak kot ze Shreka.
-O nie nie. Rusz swój tyłeczek i sobie przynieś, a z tego co zdążyłam zauważyć to chyba posiadasz rączki i nóżki więc żegnam- zakończyła i wypchnęła mnie z kanapy tak, że spadłam na ziemię.
- Jesteś wredna- zrobiłam naburmuszoną minę, wstałam z podłogi i otrzepałam swoje czarne, ukurzone rurki.
- Dzięki, wiem o tym- zaśmiała się. Wystawiłam jej fucka i poszłam do kuchni. Po chwili wróciłam z paczką Laysów, czerwonym winem oraz kieliszkami.
- To jednak chyba nie skończy się tylko na chipsach- przyjaciółka zaśmiała się i wzięła ode mnie kieliszki.
- No chyba nie- również się zaśmiałam i otwarłam wino. Następnie otworzyłam Laysy i położyłam na etażerce.
- To co, lejemy?- spytałam.
- Jak uważasz- odpowiedziała Car i chwyciła naczynia.
- To było pytanie retoryczne- wzięłam wino i nalałam nam obu.
- Jutro moja matka znowu bierze ślub- odparłam znudzona i u na Car o mało co się nie udławiła cieczą.
- Znowu!? To ilu ty już masz ojców?- zapytała z nutką przerażenia.
- 7,8...sama nie wiem- upiłam kolejny łyk wina.
- Al, to chore- przyznała na co jej przytaknęłam.
- Wiesz chociaż kto cię zrobił?- zadała kolejne pytanie.
- Nie wiem- kiwnęłam przecząco głową, a po chwili zaczęłyśmy się śmiać.
- Promile już działają- westchnęłam
- Oj tak- powiedziała Carla i wzięła z paczki jednego chipsa.
- Idziesz jutro na ślub?- spojrzała na mnie badawczo.
- No coś ty!- krzyknęłam- to chyba oczywiste, że nie. Ona się mną nigdy nie przejmował, jednym słowem miała mnie w dupie, więc niech się wypcha.
- Dobra decyzja Al, moja krew- oznajmiła i przybiłyśmy sobie piątki. Rozmawiałyśmy jeszcze tak trochę, aż w końcu znudzone, zasnęłyśmy.
- Co chcesz diablico?-spytała z westchnięciem. Zaśmiałam się i kontyunowałam dalej.
- Przyniesiesz mi chipsy z szafki- poprosiłam robiąc przy tym oczy jak kot ze Shreka.
-O nie nie. Rusz swój tyłeczek i sobie przynieś, a z tego co zdążyłam zauważyć to chyba posiadasz rączki i nóżki więc żegnam- zakończyła i wypchnęła mnie z kanapy tak, że spadłam na ziemię.
- Jesteś wredna- zrobiłam naburmuszoną minę, wstałam z podłogi i otrzepałam swoje czarne, ukurzone rurki.
- Dzięki, wiem o tym- zaśmiała się. Wystawiłam jej fucka i poszłam do kuchni. Po chwili wróciłam z paczką Laysów, czerwonym winem oraz kieliszkami.
- To jednak chyba nie skończy się tylko na chipsach- przyjaciółka zaśmiała się i wzięła ode mnie kieliszki.
- No chyba nie- również się zaśmiałam i otwarłam wino. Następnie otworzyłam Laysy i położyłam na etażerce.
- To co, lejemy?- spytałam.
- Jak uważasz- odpowiedziała Car i chwyciła naczynia.
- To było pytanie retoryczne- wzięłam wino i nalałam nam obu.
- Jutro moja matka znowu bierze ślub- odparłam znudzona i u na Car o mało co się nie udławiła cieczą.
- Znowu!? To ilu ty już masz ojców?- zapytała z nutką przerażenia.
- 7,8...sama nie wiem- upiłam kolejny łyk wina.
- Al, to chore- przyznała na co jej przytaknęłam.
- Wiesz chociaż kto cię zrobił?- zadała kolejne pytanie.
- Nie wiem- kiwnęłam przecząco głową, a po chwili zaczęłyśmy się śmiać.
- Promile już działają- westchnęłam
- Oj tak- powiedziała Carla i wzięła z paczki jednego chipsa.
- Idziesz jutro na ślub?- spojrzała na mnie badawczo.
- No coś ty!- krzyknęłam- to chyba oczywiste, że nie. Ona się mną nigdy nie przejmował, jednym słowem miała mnie w dupie, więc niech się wypcha.
- Dobra decyzja Al, moja krew- oznajmiła i przybiłyśmy sobie piątki. Rozmawiałyśmy jeszcze tak trochę, aż w końcu znudzone, zasnęłyśmy.
Prolog
Carla i Alison- dwie najlepsze przyjaciółki, które rozumieją się w największym stopniu prowadzące normalne, studenckie życie. Co się stanie, kiedy Alison dowie się, że Carla jest kuzynką sławnego Nialla Horania? Jak zmieni się życie dziewczyn, gdy Niall zaprosi je do mieszkania chłopaków, aby się lepiej poznać?
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)